|
Polacy zamykajÄ… siÄ™ w sobie
Tacy jesteśmy - zamknięci w sobie, skupieni na swoich rodzinach,
nieufni wobec tego, co na zewnÄ…trz - donosi "Gazeta Wyborcza"
Przybywa ofiar w Turcji
Co najmniej 41 osób zginęło rano w trzęsieniu ziemi w prowincji Elazig we wschodniej Turcji - poinformowała miejscowa telewizja i władze lokalne
wypoczynek w gĂłrach -
Wiem o tym - odparł cierpliwie Vanion. - Nie musicie długo jechać razem. Kiedy znajdziecie się na otwartym terenie i wzejdzie słońce, upewnijcie się, że nikogo nie ma w pobliżu, a potem oderwijcie się od kolumny. Pozostali rycerze pojadą do Demos. Jeżeli zaś ktokolwiek chciałby was śledzić, to nie będzie wiedział, że jesteście w środku licznej grupy.
- Teraz już wiem, dlaczego zostałeś mistrzem, przyjacielu. - Sparhawk uśmiechnął się szeroko. - Kto poprowadzi kolumnę?
- Pan Olven.
- To dobrze. Na panu Olvenie można polegać.
- Jedź z Bogiem, Sparhawku - powiedział Vanion, ściskając rosłemu rycerzowi prawicę - i bądź ostrożny.
- Z całą
pewnością będę się o to starał.
Olven był wysokim postawnym mężczyzną. Na jego obliczu widniało kilka czerwonych blizn. Wyszedł z budynku siedziby zakonu odziany w oksydowaną na czarno zbroję. Za nim szli rycerze, którzy pod jego dowództwem udawali się do Demos.
- Miło cię znowu widzieć, panie Sparhawku - rzekł, gdy Vanion znikł we wnętrzu zamku. Olven mówił bardzo cicho, aby nie wzbudzić podejrzeń wśród gwardzistów prymasa obozujących pod bramą. - A więc dobrze - ciągnął - ty i reszta pojedziecie w środku. Przy tej mgle szpiedzy Anniasa prawdopodobnie was nie zauważą. Spuścimy most zwodzony i ruszymy z kopyta. Nie chciałbym,
abyśmy byli wystawieni na ich spojrzenia dłużej niż minutę czy dwie.
- Panie Olvenie, pierwszy raz od dwudziestu lat słyszę, byś powiedział naraz aż tyle słów - zdziwił się Sparhawk.
- Wiem - przyznał Olven. - W przyszłości postaram się być bardziej powściągliwy.
Sparhawk i jego przyjaciele ubrani byli w kolczugi i płaszcze podróżne, by nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Zbroje były starannie zapakowane w tobołkach umocowanych na sześciu jucznych koniach, które miał poprowadzić Kurik. Członkowie drużyny Sparhawka dosiedli wierzchowców, a odziani w zbroje rycerze ustawili się dookoła nich. Olven dał znak bratu służebnemu obsługującemu kołowrót poruszający zwodzony most, by zwolnił
blokadę. wypoczynek w gĂłrach Kołowrót począł się swobodnie obracać. Rozległ się głośny zgrzyt łańcuchów. Olven w pełnym galopie wyjechał za bramę, nim jeszcze most zdążył opaść z potężnym hukiem na ziemię po przeciwnej stronie fosy.
Gęsta mgła była ich wielkim sprzymierzeńcem. Gdy tylko przegalopowali przez most, Olven zakręcił ostro w lewo, prowadząc kolumnę polami w kierunku traktu do Demos. Z tyłu dobiegły Sparhawka nawoływania zaskoczonych gwardzistów, wybiegających z namiotów i patrzących z bolesnym rozczarowaniem w ślad za znikającą kolumną.
- Jak po maśle - powiedział Kalten z zadowoleniem. - Przez most we mgle krócej niż w minutę.
- Pan Olven wie, co
robi - rzekł Sparhawk. - Nim gwardziści zdołają zorganizować jakiś pościg, będziemy mieli godzinę przewagi.
- Daj mi godzinę na starcie, a nigdy mnie nie złapią. - Kalten śmiał się z ukontentowania. - Bardzo dobrze się zaczęło, Sparhawku.
- Ciesz się, póki możesz. Możliwe, że później sprawy nie będą szły tak dobrze.
- Pesymista z ciebie, Sparhawku.
- Nie. Jedynie przywykłem do drobnych niepowodzeń. Po wjechaniu na trakt do Demos zwolnili i przeszli w krótki galop. Olven był rycerzem starej daty i zwykł oszczędzać konie. Ich szybkość zawsze mogła się jeszcze przydać. Olven nie lubił ryzykować.
Księżyc w pełni wiszący ponad mgłą rozświetlał ją
srebrzystą poświatą. Migotliwe błyski w siwym oparze mamiły wzrok i bardziej skrywały, niźli oświetlały drogę. Sparhawk otulił się szczelniej płaszczem, by ochronić się przed wilgotnym chłodem.
Trakt biegł na północ, w kierunku miasta Lenda, by potem skręcić na południowy wschód, ku Demos, gdzie znajdował się klasztor Zakonu Rycerzy Pandionu. Sparhawk wiedział, chociaż nie mógł tego widzieć, że teren wzdłuż drogi był łagodnie pofałdowany i porośnięty kępami drzew. W tych zagajnikach miał nadzieję znaleźć kryjówkę po odłączeniu się od kolumny.
Jechali dalej. Wilgotna mgła tłumiła tętent końskich kopyt.
Co jakiś czas z kłębów mgły po obu stronach drogi wyłaniały się nagle ciemne sylwetki
-
Niech Marit biega
Wyścig zakończony. Wprawdzie do finału sezonu jeszcze siedem startów, następny w czwartek w ulicznym sprincie w Drammen, ale po biegu łączonym w Lahti nikt nie zabierze Justynie Kowalczyk dwóch Kryształowych Kul
Ammann pierwszy, Małysz drugi w Lahti
Czas mija, a wszystko zostaje po staremu. Szwajcar jest
nieosiÄ…galny dla konkurentĂłw tak jak podczas igrzysk
|